Tony Jaa po raz kolejny wciela się w chłopaka o czystym sercu, który staje w obronie tajskiej tradycji. Tym razem manto spuszcza szajce, handlującej zagrożonymi gatunkami zwierząt, którzy swój szemrany biznes zlokalizowali w Sydney. A co jest motywem działań szlachetnego wieśniaka? Podczas, gdy w Ong Bak była to głowa świętej figury, w Obrońcy są to dwa porwane słonie, którymi bohater opiekował się i które według Tajów uznawane są za członków rodziny.

Więcej …
SEARCH
Reklama
Wejdź w zakładkę 'archiwum' i pobierz dowolny numer magazynu w PDF, bądź kliknij niebieski button poniżej i ściągnij ostatnie wydanie benshi.
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Gallants

gallants

Przezabawna, pełna specyficznego, niemal slapstickowego humoru komedia, będąca zarazem wspaniałym hołdem złożonym klasykom studia braci Shaw i Golden Harvest. Inteligentna gra konwencją, imponujące sceny walk, niewybredny humor i nostalgia za przeszłością hongkońskiego przemysłu filmowego przyniosły Gallants (2010) tytuł najlepszego rodzimego obrazu roku!

Nieudacznik Cheung zostaje wysłany przez firmę na prowincję, gdzie załatwić ma prawa własności pewnej nieruchomości. Zanim jednak zdąży wziąć się za interesy, wpakuje się w poważne tarapaty. Karcąc rozwydrzonego dzieciaka, podpada jego dorosłemu bratu i kolegom, którzy dają mu niezły wycisk. Niespodziewanie w obronie cherlawego Cheunga staje kulawy dziadek. Staje się to, czego widz z zadowoleniem się spodziewa, a czego opryszki nie są w stanie sobie nawet wyobrazić – dostają solidne manto. Jak się okaże starszy mężczyzna to Smok, mistrz kung-fu, który wraz z równie wiekowym i uzdolnionym Tygrysem prowadzi lokalną restaurację. Obaj są obecnie jedynymi uczniami legendarnego mistrza Lawa, który od 30 lat pozostaje w śpiączce. To, co teraz jest podupadającą restauracją, będącą równocześnie celem biznesowej podróży Cheunga, było niegdyś cenioną szkołą kung-fu. Zmierzch sławy dzielą z tym miejscem również Smok i Tygrys, którzy nie tylko się zestarzeli, ale cierpią także na dawne kontuzje. Do przeszłości należy również sam wielki mistrz Law, którym od 30 lat zajmują się dzień w dzień, mimo że jego stan wcale się nie poprawia.

gallants1

Restauracją zainteresowany jest mistrz Pong i jego protegowany Mang. Obaj są niczym lustrzane odbicie idei i wartości wyznawanych przez Smoka i Tygrysa. Młody Mang jest zarozumiały i nie przykłada się do treningów. Mistrz Pong (rówieśnik Smoka i Tygrysa) prowadzi dochodowy biznes, traktując kung-fu jak produkt na sprzedaż. Z tego powodu organizuje turniej walk, który nie tylko przynosi mu pieniądze, ale który jest już od początku ustawiony. We współczesnym świecie pieniądza nie ma miejsca na sentymenty i prawdziwe wartości.

 

Konflikt między Smokiem, Tygrysem a ludźmi Ponga i Manga doprowadza do bójki, którą przerywa powrót do żywych mistrza Lawa. Owiany tajemnicą i wielką czcią Law, paradoksalnie okazuje się bardziej przyziemną postacią. Nie oddaje się medytacjom, formułowaniem cennych sentencji czy przekazywaniu uczniom głębokich przemyśleń. Woli flirtować z kobietami (którym przedstawia się jako Ben), imprezować w nocnych klubach, a do tego uważa, że w kung-fu chodzi jedynie o samo bicie się z przeciwnikiem. Nie ma tu wielkich słów o wewnętrznej równowadze, czy obronie słabszych. Chodzi o walkę dla samej walki. Stąd konflikt o restaurację (która po „powrocie” mistrza Lawa znowu stała się szkołą kung-fu) rozwiązany zostanie podczas dramatycznego pojedynku.

gallants3

Gallants w reżyserii Clementa Sze-Kita i Chenga Chi-kin Kwoka to bardzo dobra rozrywka. Dominuje tu specyficzny hongkoński humor, który ociera się o absurd, czy slapstick. Na szczególne brawa zasłużył Teddy Robin Kwan (gwiazdor rockowy lat 60. XX wieku), wcielający się w rolę mistrza Lawa. Jego kreacja przynosi ogromny ładunek rozpierającej energii, emanującej z każdego kadru. Do tego łączy w sobie slapstickową błazenadę z szacunkiem, którym darzono wielkich mistrzów w klasycznych filmach kung-fu. I tu właśnie dochodzimy do sedna sprawy. Hołd złożony filmowej przeszłości hongkońskiego kina, niewątpliwe urzeka. Bawi jak dobra komedia, a jednocześnie wzbudza uczucie sentymentu, tęsknoty za erą wielkiego Raymonda Chowa (legendarnego producenta). Choreografia walk w Gallants także pobudzi amatorów kina kung-fu. Nawet w głównych rolach wystąpili aktorzy, pamiętający złotą erę gatunku – Siu Lung Leung (Tygrys), Kuan Tai Chen (Smok) i Wai-Man Chan (mistrz Pong). Stąd może w walkach więcej prawdziwych układów niż montażowych efektów. Z drugiej strony montaż w pewnych momentach także wykorzystywany jest w taki sposób, by odnieść się do konwencji. Najbardziej widocznym odniesieniem są ujęcia towarzyszące napisom początkowym – kolorowe tło a na nim ciemna sylwetka wojownika kung-fu oddającego się ćwiczeniom oraz podział ekranu na dwie części: jednej z napisami po chińsku, drugiej po angielsku. Ponadto wraz z pojawieniem się w filmie nowej postaci pojawia się nazwisko aktora i odtwarzanej przez niego postaci (np.: Teddy Robin Kwan jako mistrz Ben Law). Wszystkie te elementy sprawią niewątpliwie ogromną przyjemność fanom hongkońskich klasyków kung-fu. Nie powinno więc dziwić, że Gallants otrzymał Hongkońską Nagrodę Filmową za najlepszy film (Teddy Robin Kwan za rolę drugoplanową).

gallants2

 

Da lui toi / Gallants

Clement Sze-Kit Cheng, Chi-kin Kwok

2010