Pokój LeoUrugwajczyka Enrique Buchichioto świetny debiut. Jest w nim młodzieńcza świeżość, a jednocześnie wyważona mądrość dojrzałego twórcy. Główną zaletą filmu są wiarygodne kreacje młodych aktorów, w tym odgrywającego tytułową postać Martina Rodrigueza. Leo w jego wydaniu jest chłopakiem, którego po prostu nie da się nie lubić.
Sława debiutanckiego filmu Xaviera Dolanaznacznie wyprzedziła samo dzieło. Zanim Zabiłem moją matkę (2009) trafił do szerszej dystrybucji, zdobył liczne nagrody na międzynarodowych festiwalach (w tym trzy w Cannes), stał się kanadyjskim kandydatem do Oskarów, a młodego twórcę prasa okrzyknęła „cudownym dzieckiem kina”. I rzeczywiście wyobrażenie sobie 19-letniego geniusza, skupiającego w jednej osobie role reżysera, scenarzysty, producenta i aktora, imponuje. Tym bardziej, że samo dzieło charakteryzuje zaskakująca dojrzałość.
Zabiłem moją matkę mówi o trudnych doświadczeniach dojrzewania, które wpływają na relacje matki i syna. 16-letni Hubert (przekonywujący Xavier Dolan) żywi do samotnie wychowującej go matki skrajne uczucia: miłość i nienawiść. Na pierwszy rzut oka zdaje się, że to nienawiść dominuje, przejawiając się w codziennych wybuchach złości, burzliwych kłótniach, czy aroganckich odzywkach. Jednak tuż pod warstwą wrogości, kryje się wrażliwość, prawdziwe przywiązanie i szczera potrzeba bliskości. Z tego powodu Hubert na zmianę odpycha, by po chwili wzbudzać sympatię. I nie chodzi tu tylko o widza, ale także od jego matkę. Zasada odpychania-przyciąganiaokreśla ich wzajemne relacje. Gdy jedno chce się zbliżyć, drugie je odpycha. I tak na zmianę przez cały film. Jednocześnie nie ma tu jednoznacznie określonego winnego. Raz Hubert w przypływie nastoletniej frustracji przekracza wszelkie granice, okrutnie wydzierając się na matkę, innym razem to ona okazuje swą złość, ujawniając nierzadko swą ignorancję i zwyczajny brak zainteresowania życiem swego syna. Zdaje się, jakby tylko podczas kłótni byli w stanie ze sobą komunikować, a nie podczas normalnych rozmów, w których padają nic nie znaczące pustosłowia. Tak napięta sytuacja nie może trwać długo i w efekcie matka (wraz z nieobecnym dotychczas ojcem), postanawia wysłać Huberta do szkoły z internatem. Wbrew jej oczekiwaniom to wcale nie rozwiązuje problemów, lecz bardziej je komplikuje. W Hubercie wzmaga gniew i ogromny żal do matki.
Godna uwagi w debiucie Dolana jest jego dojrzałość. Przedstawione w filmie postaci są złożone, niejednoznaczne i przede wszystkim bardzo ludzkie (z ich wszystkimi zaletami i wadami). Mimo narastającego gniewu pomiędzy matką i synem, widać jednocześnie miłość, którą do siebie czują. W tak skomplikowanej relacji jest to uczucie, które nieraz niczym ość staje im w gardle, wzbudzając wyrzuty sumienia. Reżyser nie stara się stawać po czyjejś ze stron, choć widać, że bliższy jego sercu jest los Huberta. Niewątpliwie wynika to z na wpół autobiograficznego charakteru opowieści i silnym związkiem między nim a nastoletnim Hubertem. Xavier Dolannapisał tą historię, będąc jeszcze w liceum, a następnie mając 17 lat skonstruował scenariusz. Dwa lata później film był gotowy i rozpoczął swe ekranowe życie. Imponujące dokonanie jak na tak młodego człowieka.
Poza dojrzałą treścią Zabiłem moją matkęcharakteryzuje się wyrazistą i przemyślaną formą. W główny nurt historii wplecione zostały czarno-białe ujęcia video pamiętnika bohatera, utrzymane w atmosferze spowiedzi. Nieraz pojawiają się ujęcia w zwolnionym tempie, odnoszące się do klimatu filmów Wonga Kar-wai’a, do czego Dolan sam się przyznaje. Jednak to nie hongkoński artysta zdaje się mieć największy wpływ na Zabiłem moją matkę. Zaskakującą zbieżność tematu, treści, a nawet biografii dostrzec można w 400 batachFrancois Truffaut. Podobnie jak film Dolana to również był debiut, który również wzbudził ogromne uznanie. Oba dzieła mówią o trudnościach dorastania (choć wiek bohaterów znacznie się różni) i skomplikowanych relacjach z rodzicami. W końcu w obu matka (nie ojciec) jest obiektem skrajnych uczuć syna i to ona, a nie ojciec, zostaje przez niego uśmiercona (w rozmowie z nauczycielem). Podobieństwa między filmami dostrzec można również w obrazowaniu różnic panujących w domach Huberta i jego chłopaka Antonina. Podobnie jak u Francois Truffautdom głównego bohatera (w 400 batachdom Antoine Doinela, w Zabiłem moją matkędom Huberta) jest ciasną (wizualnie i dosłownie) przestrzenią, którą wypełniają kłótnie, a dom jego przyjaciela cechuje pogodność i beztroska. Finałowe ujęcie – ucieczka z internatu i scena nad wodą (morze u Truffaut i jezioro u Dolana) – ostatecznie już spaja ze sobą oba dzieła. I mimo, że nowofalowy debiut Francuza był o niebo lepszy, Kanadyjczyk jest na dobrej drodze (co udowodnił kolejnym filmem – Wyśnionymi miłościami, 2010), by stać się wybitnym twórcą współczesnego kina.
Film dostępny w polskiej dystrybucji.
Zabiłem moją matkę / J'ai tué ma mère / I Killed My Mother