Opowieść o narodowym bohaterze Norwegii walczącym podczas II Wojny Światowej z Niemcami. Max Manus wyszkolony w Szkocji, wraca do ojczyzny, by prowadzić podstępną i ofiarną walkę z okupantem. Przeprowadzone przez niego brawurowe akcje sabotażowe znacząco wpływają na powstrzymanie niemieckiej ofensywy. Ale jak znaleźć sens życia, gdy przyjaciele zginą, a sama walka dobiegnie końca?
Imponujący film! Bardzo odważne i doprawdy przepiękne dzieło Lee Chang-donga niewątpliwie należy do najlepszych koreańskich filmów w ogóle. Niezwykła, porywająca historia i rewelacyjne kreacje aktorskie nie pozwalają przejść obok Oazy obojętnie! Jednym słowem dzieło wybitne!
Fabuła filmu Lee Chang-dongaobraca się wokół dwójki wyjątkowych bohaterów. Wyjątkowych, bo nie co dzień dane nam jest widzieć tego typu postaci w kinie, a do tego tak bardzo realnie nakreślone przez scenariusz i odegrane przez aktorów. Jong-du jest świeżo wypuszczonym na wolność więźniem, odsiadując wyrok za zabicie człowieka podczas jazdy po pijaku. Jest jednostką aspołeczną, choć w jego wypadku wynika to z pewnej niedojrzałości (niedorozwoju?) umysłowej niż z moralnego zepsucia. Nie wygląda na kryminalistę, a zarazem nie jest w stanie wzbudzić u innych zaufania. Wciąż się wierci, pociąga nosem, mówi do siebie, reaguje w sposób odbiegający od ogólnie panujących norm. W pewien sposób Jong-du jest też zdziecinniały.
Z drugiej strony mamy Gong-ju – córkę ofiary wypadku, który spowodował Jong-du. Gong-ju jest silnie upośledzona, mając problemy nie tylko z poruszaniem się, ale także z mówieniem. Będąc niejako sparaliżowana – niemal zamknięta w czterech ścianach mieszkania i pozostawiona sama sobie – Gong-ju zanurza się w świat fantazji. Odbicie lustrzane światła na ścianach w jej oczach staje się trzepoczącym skrzydłami gołębiem, a później również parą motyli. Świat jej wyobraźni zacznie działać na dobre, gdy spotka Jong-du. Jest to spotkanie dość nieprzyjemne, szorstkie, wręcz wulgarne. Jong-du bowiem korzystając z tego, że bezbronna Gong-ju jest sama, włamuje się do jej mieszkania i próbuje ją seksualnie wykorzystać. Zaprzestaje jednak, gdy kobieta dostaje ataku. Wydawałoby się, że w tej sytuacji nie ma szans na to, by mogły istnieć między nimi jakiekolwiek „zdrowe” relacje. Lee Chang-dongdoprowadza jednak do tego, że Jong-du i Gong-ju nie tylko spotkają się ponownie, ale zacznie się między nimi tworzyć silna więź. Widać tu dokładnie, że aspołeczny charakter bohatera wynika z jego problemów psychicznych – kto o zdrowych zmysłach związałby się z tak upośledzoną kobietą, która jest w dodatku córką człowieka, za śmierć którego jest się odpowiedzialnym (z czasem wiedza co do winy Jong-du zostanie zweryfikowana)? W Oazie ta niezwykła sytuacja jest nie tylko wiarygodna, ale równocześnie niesamowicie angażująca.
Wątek nieakceptowanej społecznie miłości, miłości na pograniczu prawa przywodzi na myśl Porozmawiaj z niąPedro Almodovara, gdzie pielęgniarz szczerze oddany i zakochany w pacjentce, która zapadła w śpiączkę sprawia, że zachodzi ona w ciążę. W filmie Lee Chang-dongabohater łamie społeczne tabu nawiązując wyjątkową więź z mocno upośledzoną kobietą, co przez nikogo nie może zostać odebrane poważnie jako szczery i bezinteresowny przejaw uczuć. Co więcej, gdy ich więź zamienia się w miłość, a ona wyraża się również fizycznie, wyrok społeczeństwa może być tylko i wyłącznie jednoznaczny: gwałt zwyrodnialca na bezbronnej, chorej kobiecie.
Oasis to przepiękny film o miłości, prawdziwym oddaniu, niezrozumieniu i społecznych uprzedzeniach, które są udziałem każdego z nas, a których ofiarami padają tacy ludzie jak Jong-du i Gong-ju. Dzieło koreańskiego reżysera zachwyca dojrzałością (i odwagą także) w podejmowaniu tak trudnego tematu, dzięki czemu Oazanie grzęźnie ani w sentymentalnym banale, ani w publicystycznej manierze. To prawdziwie poruszający dramat, który stać jednocześnie na momenty przepełnione liryzmem, wprowadzające do wrogiego świata nieco łagodności i piękna. Dotyczy to przede wszystkim wyobrażeń Gong-ju, których ukoronowaniem jest cudowna scena tańca z ożywionymi postaciami z obrazu, przedstawiającego tytułową „oazę”. Oazajest w końcu zaskakującym i niewątpliwie oryginalnym romansem, czy nawet melodramatem, traktującym swych bohaterów – ludzi z krwi i kości – z humanizmem. W tym miejscu należą się ogromne pochwały dla dwójki aktorów, którzy z wielkim oddaniem wcielili się w swe role. Kyung-gu Soljako Jong-du z początku filmu nie budzi sympatii widza i stan ten utrzymuje się przez zaskakująco długi czas. Mimo to postać ta bardziej intryguje niż irytuje. Dopiero, gdy Jong-du poznajemy bardziej, potrafimy oddzielić jego niedojrzałe zachowanie od prawdziwych intencji. So-ri Moonw roli Gong-ju jest jeszcze lepsza – choć to wynika niejako ze specyfiki kreowanej roli. So-ri Moon wykazała się brawurą, a zarazem subtelnością w niezwykle fizycznym portretowaniu kobiety, która z racji swego upośledzenia ma ograniczone możliwości porozumiewania się ze światem zewnętrznym. Jej wysiłek, aktorski kunszt został doceniony podczas festiwalu w Wenecji, gdzie otrzymała nagrodę im. Marcello Mastroianniego.
Największe brawa należą się jednak reżyserowi, który również święcił triumfy na weneckim festiwalu, otrzymując nagrodę za reżyserię, nagrodę SIGNIS oraz nagrodę FIPRESCI. Jednocześnie Lee Chang-dongw swym drugim filmie rozwinął skrzydła, stając się obok Kim Ki-duka i Sango-soo Hongawielkim autorem kina dotykającego trudnych relacji międzyludzkich. Sukces Leejest o tyle wyjątkowy, że nie miał on większego przygotowania filmowego (poza asystowaniem przy obrazie Parka Kwang-soo). Zaczynał jako nauczyciel, by tuż przed czterdziestką stać się cenionym powieściopisarzem, a następnie scenopisarzem i filmowcem samoukiem. Przypadek Lee Chang-dongapotwierdza, że bardziej niż filmowe przygotowanie liczy się to, czy reżyser ma coś do powiedzenia. A Lee ma i mówi to wyjątkowo silnym głosem.