I'm a Cyborg But That's OK | benshi MAGAZYN FILMOWY - kino, recenzje, filmBenshi
Brawurowo napisany thriller, w którym czarny humor ustępuje z czasem grotesce niczym z koszmaru sennego. 69 to wysublimowana rozrywka, która swoją ciekawą formą i przykuwającą uwagę treścią, w pełni przynosi satysfakcję.
W swoim zwariowanym eksperymencie filmowym I’m a Cyborg, But That’s OKChan-wook Park po raz kolejny bawi się konwencjami kina i oczekiwaniami widzów. I po raz kolejny jest to zabawa, sprawiająca prawdziwą przyjemność głównie ze względu na możliwość przeniesienia się do niezwykłego świata i poznania niemniej niezwykłych postaci.
Barwny świat w I’m a Cyborg, But That’s OKto miejsce paradoksalnie pozbawione barw – szpital dla umysłowo chorych. Jednak nie o kolor ścian, czy realną przestrzeń chodzi, ale o świat wyobrażony, istniejący w umysłach psychicznie chorych. A jest ich w filmie Chan-wook Parkacała masa, z czego cześć poznajemy całkiem dobrze. Między innymi pacjentem jest tu mężczyzna, który z poczucia winy przeprasza wszystkich za wszystko, co czasem doprowadza innych do szału, do tego jest niewyobrażalnie uprzejmy do tego stopnia, że chodzi tyłem. Innym pacjentem jest kobieta, która uważa się za dziewczynę z alpejskiej wioski, odpowiednio się do swoich wyobrażeń ubierając i jodłując pięknym głosem, z którego jest dumna. Jest też otyła kobieta, która wyjada innym posiłki i wierzy, że dzięki swym specjalnie uszytym skarpetom potrafi latać. Il-sun, dwudziestokilkuletni chłopak, nie potrafi zaradzić swoim skłonnościom kleptomańskim, kradnąc innym pacjentom ich skarby, a nawet istotną część ich osobowości. Mamy w końcu Young-goon, która przed wszystkimi ukrywa swój wielki sekret – to, że jest cyborgiem.
I’m a Cyborg, But That’s OKzaczyna się od sceny w fabryce, gdzie Young-goon wraz z dziesiątkami innych robotnic pod dyktando, sączącej się z głośnika instrukcji, składa odbiornik radiowy. Coś jednak nie jest w porządku, bo dziewczyna powoli przestaje wykonywać polecenia i wykonuje dość dziwaczne czynności: nacina sobie rękę i przyczepia do żył kabel, którego końcówkę wkłada do kontaktu. W rezultacie Young-goon trafia do szpitala dla psychicznie chorych. Z początku leży jak kłoda, nie odzywając się do nikogo słowem. Ma mało sił i nie wygląda na to, by mogła je odzyskać, bo nie chce przyjmować pożywienia. Rzeczywistość, w której się znalazła poznaje (tak jak widzowie) z ust kobiety w białym kitlu, która okaże się być jedynie pacjentką. W tym momencie reżyser Chan-wook Parkzadrwił sobie z oczekiwań widza, który przyzwyczajony jest do tego typu zabiegów, wprowadzających go w świat bohaterów. Szybko się okazuje, że świat nakreślony przez kobietę w kitlu jest jedynie wytworem jej wybujałej wyobraźni.
Gdy Young-goon odzyskuje trochę sił, włóczy się nocami po korytarzach szpitala, rozmawiając z lampami i maszyną do wydawania napojów. Kontakt z ludźmi nie jest jej mocną stroną, ponieważ dziewczyna wierzy, że jest cyborgiem. Stąd łatwiej jej się dogadać z kuzynami zasilanymi impulsem elektrycznym niż z ludźmi. Celem Young-goon jest jednak wydostanie się ze szpitala i odbicie z rąk „białych kitlów” jej babci, która już wcześniej została wywieziona do „domu wariatów”, bo twierdziła, że jest myszą. I tu kryje się wytłumaczenie dla tytułu filmu Chan-wook Parka– matka dziewczyny obawia się, że jej córka może dziedziczyć chorobę babki, więc pyta ją, czy uważa się za mysz. Young-goon odpowiada, że nie, bo jest cyborgiem, na co matka odpowiada „w porządku”. W rzeczywistości jednak nie jest to w porządku, bo dla lekarzy nie ma większego znaczenia, czy ktoś uważa się za mysz, czy za cyborga. Mają jednak problem z leczeniem dziewczyny, bo ona nie chce zdradzić swego sekretu. Ukrywa przed nimi, że jest cyborgiem, planując wielką masakrę, którą przeprowadzi, gdy odzyska siły. A jedynym wyjściem jest naładowanie swoich akumulatorów „posiłkami” z baterii. Jeszcze jedna rzecz powstrzymuje dziewczynę przed dokonaniem rzezi „białych kitlów” – współczucie. Dla Young-goon zabicie lekarzy nie będzie problemem (przy pomocy działek wysuwających się z palców cyborga), ale obawia się, że w ten sposób zmartwi ich babcie. Stąd potrzebować będzie pomocy Il-suna – znanego w szpitalu złodzieja. Dziewczyna prosi go, by ukradł jej współczucie, dzięki czemu dokona krwawej zemsty i ruszy na ratunek swej uwięzionej w innym szpitalu babci. W ten sposób zaczyna się dziwaczny, ale uroczy związek kobiety-cyborga i zdziecinniałego kleptomana. Il-sun poza problemem z niekontrolowaną chęcią kradnięcia jest całkowicie normalnym człowiekiem, więc doskonale zdaje sobie sprawę, że jeśli Young-goon nie będzie jadła „ludzkiego” pokarmu, czeka ją śmierć. Z czasem zrodzi się w nim szczere i głębokie uczucie do dziewczyny, którą za wszelką cenę będzie chciał uratować. I gdy Young-goon walczyć będzie o to, by unicestwić „białe kitle” i uratować babcię, Il-sun walczyć będzie o jej życie, wpadając na nadzwyczaj oryginalne pomysły, by przekonać cyborga do jedzenia ryżu.
I’m a Cyborg But That’s OK to najdziwniejszy z filmów Chan-wook Parka. Jest niejako eksperymentem, w którym reżyser postanowił dokonać mariażu filmu science-fiction, komedii, romansu, melodramatu, a także bajki (w sensie tworzenia świata i postaci). Głównym zabiegiem stosowanym przez Parka jest użycie kontrastu, który nierzadko prowadzi do efektu komicznego i przede wszystkim zaskakuje. Tak jest z w scenach wyobrażeń Young-goon, która rozstrzeliwuje lekarzy, podczas gdy w ścieżkę dźwiękową wypełnia niewinna muzyka. Dotyczy to także zasad dziewczyny-cyborga, którymi się kieruje, a które są zilustrowane obrazkami z dziecięcych książek, przedstawiającymi kota i dziewczynkę i podpisanymi okrutnymi sentencjami (grzechem jest m.in. bycie smutnym, wahanie się, wdzięczność). Jednak najbardziej doniosłe zdaje się być wykorzystanie konwencji dramatu, którego akcja umieszczona zostaje w domu dla psychicznie chorych, by opowiedzieć niemal bajkową, lekko naiwną, ale pełną ironii historię miłości między dwojgiem ludzi. Dzięki temu I’m a Cyborg But That’s OK nie jest typowym romansem (ani tym bardziej komedią romantyczną), choć w zasadzie do niego historia Young-goon i Il-suna się sprowadza. Ta innowacyjność została nagrodzona m.in. na festiwalu w Berlinie, gdzie film otrzymał nagrodę Alfreda Bauera.
Jestem cyborgiem i to jest OK / Saibogujiman kwenchana / I’m a Cyborg But That’s OK Chan-wook Park 2006