Bohaterem filmu ProrokJacquesa Audiarda jest 19-letni Malik El Djabana – francuski Arab – który trafia do za kraty na sześć długich lat. Jest nowicjuszem w więziennej rzeczywistości, więc często popełnia niewybaczalne błędy. Chociażby ten, że nie asymiluje się z innymi Muzułmanami (nie prosi o przeniesienie do bloku, w którym są ich cele), albo ten, że nie zawiera nowych znajomości, co czyni z niego łatwy cel ataków innych osadzonych.
Aloneto kolejny mocny i zarazem ciekawy horror twórców tajskiego Shutter – widmo. Już sam wątek rozdzielonych syjamskich bliźniąt, z których jedno umiera podczas operacji, pobudza wyobraźnię fanów kina grozy.
Mieszkająca w Korei Południowej Pim, otrzymuje wiadomość, że jej matka w ciężkim stanie trafiła do szpitala. Pim wraca z mężem do ojczystej Tajlandii. Wraz z przybyciem do rodzinnego domu, wracają bolesne wspomnienia, które budzą niepokój, a z czasem nawet strach. Przerażona matka próbuje ostrzec przed czymś córkę, ale nie pozwala na to jej zły stan zdrowia. Pim w końcu jednak sama zacznie odczuwać, że coś jest nie tak, a rosnący niepokój, wiąże się z tragiczną przeszłością. W dzieciństwie bowiem kobieta zrośnięta była ze swą siostrą. Silna więź syjamskich bliźniąt, ich wielka miłość sprawiała, że wzajemna zależność (z powodu zrośnięcia) w ogóle nie była uciążliwa. Oczywiście do czasu! Pewnego dnia w życie nastoletnich sióstr wkracza wrażliwy Vee, który głębokim uczuciem obdarza Pim. Prowadzi to do prawdziwego dramatu, gdy Ploy zaczyna być chorobliwie zazdrosna o siostrę, która całe swe zainteresowanie i uczucie kieruje do przystojnego Vee. W oczach Ploy chłopak stanął siostrom na drodze do szczęścia. Z powodu egoizmu i zaborczego zachowania siostry Pim postanawia poddać się ryzykownej operacji rozdzielenia. Niestety podczas zabiegu Ploy umiera, a po latach żalu i wyrzutów sumienia Pim emigruje do Korei, gdzie ma nadzieję zaznać spokoju.
I teraz po powrocie do Tajlandii, do rodzinnego domu Pim będzie musiała stawić czoła tragicznej przeszłości. Jak się okaże będzie musiała stawić jej czoła dosłownie, bowiem na każdym kroku odczuwać będzie obecność kogoś jeszcze. Mąż Pim (Vee – ten sam z dzieciństwa) i jego znajomy psychiatra sceptycznie będą podchodzić do rewelacji kobiety, która rzekomo widzi ducha swej siostry, tłumacząc to wyrzutami sumienia za operację, która przyczyniła się do śmierci Ploy. Oczywiście prawda będzie bardziej złożona i całkowicie inna niż naukowe wytłumaczenia psychiatry. Co więcej, będzie ona bardziej przerażająca i wstrząsająca niż bohaterowie mogliby sobie to wyobrażać.
Alone podobnie jak Shutter – widmo(recenzja tutaj) opiera się na schemacie pełnego żalu ducha, który swymi działaniami nie straszy z zemsty, ale po to, by zbliżyć jednego z bohaterów do prawdy. Jej odkrycie staje się priorytetem i póki prawda nie zatriumfuje (nawet jeśli jest to gorzkie zwycięstwo), póty żywi nie zaznają spokoju. Stąd w Alone kilka niezwykle atrakcyjnych zwrotów akcji, które celowo spychają widza na interpretacyjne manowce, by za chwilę zaskoczyć go zupełnie odmiennym punktem widzenia. To powoduje, że tajemnica – która zdawałoby się, szybko jest rozwikłana – w rzeczywistości jest bardziej złożona i jej pełne odkrycie znajdzie finał dopiero na końcu filmu.
Budowanie napięcia w Alone nie należy do specjalnie nowatorskich. W zasadzie opiera się na typowych zabiegach, takich jak klimatyczna (i głośna) muzyka, „przerażające” efekty dźwiękowe, scenografia (m.in. puste korytarze szpitala, klaustrofobiczna winda, czy złowrogo sfilmowany dom) oraz montaż, który w kluczowych scenach najpierw wzbudza w widzu napięcie, by w szczytowym momencie dostarczyć (nie)oczekiwanego rozładowania, a zaraz później doprowadzić do wstrząsu, czyli spełnienia wyzwolonego wcześniej napięcia. Nie jest to nic nowego, ale od umiejętności reżysera zależy, z jaką siłą elementy te będą oddziaływały na widza. W Alone bywa z tym różnie. Sam scenariusz i ogólny pomysł broni się całkiem dobrze, ale warsztatowo tajskiemu filmowi zdarza się otrzeć o wyświechtany schemat. Stąd pewne sceny nie przerażają tak, jak przerażać by mogły. Nie zmienia to faktu, że nadal jest to pełnokrwisty horror, który wciąż należy do rzadkości.