Złoty Lew weneckiego festiwalu w roku 1958 roku przypadł japońskiemu Rykszarzowi w reżyserii Hiroshiego Inagakiego i z Toshiro Mifune w roli głównej. Jest to piękna opowieść o przyjaźni, oddaniu, człowieczeństwie i bezinteresownie niesionej pomocy.

Więcej …
SEARCH
Reklama
Wejdź w zakładkę 'archiwum' i pobierz dowolny numer magazynu w PDF, bądź kliknij niebieski button poniżej i ściągnij ostatnie wydanie benshi.
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Boy

boy3

Boy to film rewelacyjny! Reżyser Taika Waititi wykreował świat widziany oczami dziecka, by w niezwykle zabawny sposób opowiedzieć o dojrzewaniu. Oryginalność filmu tkwi w jego scenariuszu, który odświeża znane konwencje kina inicjacyjnego, zaskakując widza pomysłowością.

Nowa Zelandia, 1984 rok. Tytułowym bohaterem jest jedenastoletni Maorys, którego wszyscy nazywają Boy, choć po ojcu ma na imię Alamein (od nazwy jednego z miast, w którym podczas II Wojny Światowej zginęli maoryscy żołnierze). Boy mieszka z młodszym bratem (Rocky) i kuzynami pod opieką babci, ponieważ matka chłopców nie żyje, a ojciec, którego w zasadzie nie znają, siedzi w więzieniu. Jest lato, początek wakacji i jak się okaże dla jedenastoletniego Alameina będzie to czas dojrzewania, czas konfrontacji wyobrażeń z rzeczywistością. Wróci bowiem jego ojciec, w którego chłopiec jest zapatrzony, traktując go jak bohatera.

boy1

Boy’a całkiem dobrze poznajemy już od pierwszych chwil, gdy przedstawia się w długim, ale jakże zabawnym i ciekawym monologu. Jego idolem jest Michael Jackson, który wydał właśnie album Thriller, co przyniosło mu masę pieniędzy, dzięki czemu Michael mieszka „w zamku z wężem i małpą”, a jego sława jest tak wielka, że widać go nawet w gwiazdach. Rocky – sześcioletni brat Boy’a – wierzy, że ma nadnaturalne moce w rodzaju telekinezy, co w filmie wspaniale ukazują fragmenty animowane z dziecięcych rysunków. Doskonale wpisuje się to w atmosferę obrazu Waititi, który opowiada historię tytułowego chłopca z jego perspektywy. A w świecie widzianym oczami dziecka wyobraźnia nierzadko bierze górę nad rzeczywistością, a nudna codzienność nowozelandzkiej prowincji staje się atrakcyjna jak z filmów.

boy2

Pewnego dnia opiekująca się dziećmi babcia, udaje się na pogrzeb. W tym czasie Boy staje się głową rodziny – nawet gdy pojawia się nagle od lat niewidziany ojciec chłopców. Boy jest w niego zapatrzony, wyobrażając go sobie jako niezwykłego bohatera, walczącego na wojennych frontach, będącego liderem drużyny rugby, czy poławiaczem skarbów. W rzeczywistości Alamein senior jest nierozgarniętym, ale uroczym półgłówkiem, który zgrywa przed wszystkimi twardziela, chwaląc się, że jest szefem gangu renegatów, choć razem z nim liczy on trzy osoby. Przez kolejne dni Boy starać się będzie zbliżyć do ojca, który nie tylko nie potrafi wejść w tę rolę, ale sam zachowuje się jak wyrośnięte dziecko. Z całkowitą powagą mówi o niesamowitym E.T. z filmu Spielberga, który widział cztery razy, schlebia sobie, że jest liderem bandy wyjętych spod prawa, choć sprawia to bardziej wrażenie dziecinnych zabaw, a do tego każe mówić do siebie Shogun. Alamein w swoim sportowym samochodzie i skórzanej kurtce imponuje dzieciakom, ale nikt z dorosłych nie bierze go na serio. Zabawom nie ma końca, choć nadal najważniejszą rzeczą jest znalezienie łupu, który Alamein zakopał zanim trafił za kratki. Problem tkwi w tym, że Shogun nie pamięta dokładnie, gdzie go ukrył, przez co w poszukiwaniu pieniędzy przekopać musi całe pole. W kopaniu ojcu i dwóm renegatom pomoże Boy (a potem także Rocky), co przyjęte zostanie z aprobatą przez migający się od pracy gang. Poszukiwanie skarbu obierze jednak nieoczekiwany obrót, gdy do pieniędzy dobierze się koza – zwierzątko domowe Boy’a. Wówczas wszyscy będą musieli skonfrontować swoje wyobrażenia z szarą rzeczywistością.

Boy zachwyca swobodą, pozytywną atmosferą i lekko sentymentalnym klimatem, jakie z niego emanują dosłownie od pierwszych scen. Taika Waititi stworzył ciepłą, ale nie pozbawioną ironii, komedię o dorastaniu, w której humor opiera się na zestawieniu mało ciekawej rzeczywistości z wyobrażeniami chłopca. Boy ma swego ojca za bohatera, przydając mu świetnych cech, choć tak naprawdę Alamein jest nieudacznikiem i jako ojciec i jako renegat (czyli według jego definicji„wyjęty spod prawa, tylko że bardziej cool”). Chłopiec stale wyobraża sobie ojca w fantastycznej aurze niczym z filmów, dodając do marzeń postać swego idola – Michaela Jacksona. I tak bójka widziana oczami chłopca wygląda jak mieszanka West Side Story i Thrillera Jacko, w której ojciec jest niezwyciężonym wojownikiem. Do tego dochodzą takie atrakcje jak animowane sceny niesamowitych wydarzeń widzianych oczyma Rocky’ego. On sam jest cichym dzieckiem, który jedynego przyjaciela znajduje w chorym psychicznie mężczyźnie. Dawno nie było w kinie tak zwariowanego świata zaludnionego przez tak barwne postaci, które poza ciepłym humorem niosą odrobinę sentymentalnej mądrości. Nic dziwnego, że w rodzimej Nowej Zelandii obraz jest najlepiej zarabiającym filmem wszechczasów.

Boy
Taika Waititi
2010