Pokój Leo | benshi MAGAZYN FILMOWY - kino, recenzje, filmBenshi
Boyto film rewelacyjny! Reżyser Taika Waititiwykreował świat widziany oczami dziecka, by w niezwykle zabawny sposób opowiedzieć o dojrzewaniu. Oryginalność filmu tkwi w jego scenariuszu, który odświeża znane konwencje kina inicjacyjnego, zaskakując widza pomysłowością.
Pokój LeoUrugwajczyka Enrique Buchichioto świetny debiut. Jest w nim młodzieńcza świeżość, a jednocześnie wyważona mądrość dojrzałego twórcy. Główną zaletą filmu są wiarygodne kreacje młodych aktorów, w tym odgrywającego tytułową postać Martina Rodrigueza. Leo w jego wydaniu jest chłopakiem, którego po prostu nie da się nie lubić.
Pokój Leo to film o odkrywaniu własnej tożsamości, o wewnętrznym konflikcie, który ta sytuacja rodzi. Jest to w końcu obraz o pogodzeniu się z samym sobą, bez względu czy wiąże się to z akceptacją własnej natury, jak w wypadku poszukującego swej seksualności Leo, czy z akceptacją bolesnej przeszłości – pogrążona w depresji Caro. Oboje zresztą, by wyjść na prostą, potrzebują pomocy drugiego człowieka i wiary w siebie.
Leo toczy życie zwyczajnego chłopaka, u którego wszystko zdaje się być poukładane. Już dawno wyprowadził się z rodzinnego domu, wynajmuje pokój u dość osobliwego rówieśnika, który całe dnie spędza przed telewizorem, paląc skręty, przygotowuje się do napisania pracy dyplomowej i od kilku miesięcy spotyka się z dziewczyną. Wszystko zwyczajne i w normie. Do czasu jednak, gdy coraz częściej pojawiają się problemy łóżkowe. Leo próbuje je lekceważyć, ale w końcu udaje się do psychologa. I mimo że jego związek z dziewczyną rozpada się, Leo nie wygląda na zbyt zmartwionego. Jak się okazuje problem łóżkowy był tylko wierzchołkiem góry, z którą chłopak musi się zmierzyć. Jego brak zainteresowania seksem z dotychczasowymi dziewczynami wiązał się tak naprawdę z homoseksualnymi skłonnościami, w które sam nawet nie wierzył. Teraz jednak nastał czas, by obrać właściwą drogę – drogę do odnalezienia własnej tożsamości.
Droga ta oczywiście nie jest łatwa, bo wiąże się nie tylko z rozczarowaniami, ale z największą pośród przeszkód: zaakceptowaniem siebie i ukazaniem prawdziwego oblicza przyjaciołom i rodzinie. Metaforą tego oczekiwania, strachu przed wyjściem z cienia i ujawnienia swego homoseksualizmu jest tytułowy pokój. To w nim Leo ukrywa przed światem swą prawdziwą tożsamość, flirtując z nieznajomymi mężczyznami na czacie, czy w końcu spędzając szczęśliwe chwile z Sebastianem.
W międzyczasie Leo odnawia znajomość z dziewczyną, w której kochał się przez całą podstawówkę. Caro wygląda na niestabilną psychicznie, będąc pogrążona w silnej depresji, czego Leo z początku nie dostrzega. Z czasem ich dziwaczna przyjaźń rozwinie się do stanu, w którym oboje będą siebie potrzebowali, by w ich życiu mógł nastąpić ten ważny przełom. Leo zrozumie w końcu, że nie on jeden ma problemy, z którymi musi się uporać, a Caro pogodzi się z tragiczną przeszłością, dostrzegając wyciągniętą do niej dłoń.
Pokój Leo jest lekki i przyjemny. Enrique Buchichio, który wyreżyserował film według własnego scenariusza, z wielkim ciepłem potraktował swe postaci. Leo jest zwyczajnie fajnym chłopakiem, który na nowo musi ułożyć sobie życie. Póki tego nie zrobi w jego (tak istotnym fabularnie) pokoju panować będzie chłód i mrok. Dopiero, gdy spotka Sebastiana i rozwinie znajomość z Caro w czterech ścianach zagości ciepłe światło. Tą całą gamę barw widać również w grze aktorskiej Martina Rodrigueza, który wiarygodnie przedstawia rozterki głównego bohatera: od zakłopotania podczas sesji u psychologa, po obawę przed zawiedzeniem pokładanych w nim nadziei. Dzięki subtelnej reżyserii, mądrej historii pełnej postaci z krwi i kości i szczerego aktorstwa obraz Buchichio nie razi pretensjonalnością innych filmowych manifestów homoseksualnych, czy banałem ukrywającym się pod powierzchnią szoku i stereotypów.
Film dostępny w polskiej dystrybucji na DVD.
Pokój Leo / El cuarto de Leo / Leo’s Room Enrique Buchichio 2009