Kto puka do moich drzwi | benshi MAGAZYN FILMOWY - kino, recenzje, filmBenshi
Cień wampirasięga po bardzo atrakcyjny wątek związany z historią powstania niemego klasyku Nosferatu – symfonia grozy. Realizm filmu z 1922 roku, a w szczególności realizm w portretowaniu postaci hrabiego Orlocka jest tak porażający, że nasuwa się pytanie, czy rzeczywiście mamy do czynienia z fikcją? Może prawdziwy wampir wciela się w postać aktora, odgrywającego rolę wampirycznego hrabiego?
Pełen młodzieńczej pasji i miłości do kina debiut Martina Scorsese–Kto puka do moich drzwi. Pojawiają się tu motywy i obsesje reżysera, które powracać będą w kolejnych dziełach. Konflikt między religią a realiami dnia codziennego, grzech i odkupienie, religijne rytuały, przemoc i seks.
J.R. (Harvey Keitel) całe dnie włóczy się z kumplami. Wygłupia się, przesiaduje w barach i wdaje się w bójki. Jest italoamerykaninem z włoskiej dzielnicy, wychowanym w specyficznym i zamkniętym kręgu kulturowym. J.R. zakocha się w dziewczynie z innej części miasta, ale na drodze do szczęścia stanie kulturowy bagaż, który ze sobą niesie. Wychowanie w cieniu krzyża wpływa na jego myślenie i zachowanie. Religia i styl życia italoamerykanów jest jego opresją. Z jednej strony J.R. wierzy w czystość relacji kobiety z mężczyzną (katolickie podejście do seksu), a z drugiej bez skrupułów zabawia się z prostytutkami. Dla J.R. kobiety dzielą się na te porządne i dziwki, a sędzią w tej sprawie zawsze jest mężczyzna. Wynika to również z kulturowej przynależności bohatera, która przedstawia świat w czarno-białych barwach.
Film powstawał na przestrzeni niespełna dwóch lat z niemal nieistniejącym budżetem. Ekipa ograniczona była do minimum (niektórzy nie dostali honorarium, wyświadczając przyjacielską przysługę), a wykorzystane w filmie wnętrza często należały do krewnych i znajomych Scorsese. Ograniczenia finansowe były jednak źródłem kreatywnej siły, która znacznie wpłynęła na wizualną jakość obrazu. Scorsese wykorzystał lekkie kamery ręczne, które były niejako znakiem czasu, choć używano już ich wcześniej w dokumentalistyce wojennej. Dzięki temu zdjęcia – szczególnie plenerowe – są drapieżne, pełne energii. Ten jakże wyrazisty i na wpół amatorski styl łączy się również z nazwiskiem Johna Cassavetesa, którego Cienie (1959) i Twarze (1968), były fascynującym przełomem w amerykańskim kinie. To wraz z niezwykle inspirującymi nowofalowymi dziełami z Europy (szczególnie francuskimi i włoskimi), wpłynęło na estetykę i podejście Martina Scorsese do filmu. Oczywiście znalazło to swe odbicie w pełnometrażowym debiucie Kto puka do moich drzwi. Widać, że reżysera nie interesuje klasyczne opowiedzenie historii, ale przedstawienie jej poprzez wrażenia i uczucia. Ten emocjonalny, impresyjny wymiar znajduje swe ujście w bogatej (czasem aż nadto) reżyserii. Widać, że debiut był dla Scorsese polem doświadczalnym, na którym mógł i starał się eksperymentować z formą i różnorodnymi sposobami narracji. Obok wspaniale uwolnionej kamery (czy to z ręki, czy na wózku), reżyser korzysta z ekspresyjnych fotosów, stopklatek, czy zdjęć zwolnionych. Właśnie w scenie wykorzystującej technikę slow motion, widać prawdziwą wielkość Scorsese. Jazdy kamery, łączone ze sobą przenikaniami, stopniowo zaczynają przyspieszać, choć zmiana prędkości jest ledwie zauważalna. Piękne czarno-białe kadry przepływają płynnie w zwolnionym tempie, by w kulminacji, po cięciu, wrócić do prędkości 24 klatek na sekundę. Reżyserska i montażowa (!) klasa, która swój genialny poziom osiągnie w sekwencjach walki we Wściekłym byku (1980), czy fantastycznych scenach Chłopców z ferajny. Niewątpliwe ogromna w tym zasługa Thelmy Schoonmaker, dla której Kto puka do moich drzwibył początkiem współpracy ze Scorsese. To właśnie jego filmy stanowią lwią część dorobku w jej karierze, a mistrzowski montaż we Wściekłym byku, Aviatorze(2004) i Infiltracji(2006) przyniósł jej statuetki Akademii.
Kto puka do moich drzwi to przedsmak tego, co czeka widza w Ulicach nędzy (1973) – pierwszym prawdziwie wielkim filmie Martina Scorsese. Mimo swych wad debiut Scorsese zachwyca pasją i młodzieńczą energią, która bije niemal z każdego kadru. Podobne uczucie wzbudzi dopiero groteskowa komedia Po godzinach (1985), która dla reżysera będzie powrotem do tworzenia przy znikomym budżecie i pod presją czasu.
Kto puka do moich drzwi / Who’s That Knocking at My Door / I Call First Martin Scorsese 1967