Koreańskie Szczęście jest melodramatem specyficznym i przeznaczonym nie tylko dla miłośników gatunku. Może nawet nie zyskałby przychylności fanów indyjskich, czy nawet klasycznie hollywoodzkich miłosnych dramatów. A to dlatego, że Szczęściu daleko do melodramatów targających namiętnościami bohaterów, a bliżej do wymagających skupienia kameralnych dramtów.
Zwykle w przypadku filmów gwiazd typu Jean-Claude Van Damme, Steven Seagal, Chuck Norris pojawia się pobłażliwy uśmiech i zwątpienie w jakąkolwiek wartość obrazu (nawet rozrywkową). Ale JCVD z Van Demmem jest inny, wprost rewelacyjny!
Jean-Claude w filmie Mabrouka El Mechri wciela się w samego siebie. Wspaniała otwierająca scena przedstawia to, co będzie głównym tematem obrazu – obalenie mitu. Van Damme to ikona kina akcji i tylko tak na nią patrzymy. Nikt nie myśli o nim jak o człowieku z własnymi problemami, który niekoniecznie zadowolony jest ze swojego życia, nad którym kontrolę przejęła ikona, którą stworzył show bussines.
W JCVDJean-Claude przylatuje właśnie do ojczystej Belgii, gdzie jest świadkiem napadu na małomiasteczkowej poczcie. Staje się zakładnikiem rabusiów, którzy w swej desperacji są bardziej komiczni niż straszni. Jak się okazuje jeden z nich jest fanem filmów z Van Dammem, więc nie odstępuje swego idola na krok, zagadując go i zapominając o swych rabusiowych „obowiązkach”. Wkrótce na miejscu zdarzenia zjawia się policja, która wiedząc, że Van Damme – ikona kina akcji – jest w budynku poczty, uznają, że to właśnie on jest groźnym napastnikiem. Wiąże się z tym wiele zabawnych sytuacji, które niejednego rozśmieszą do łez.
JCVDto zabawny, lekki film, który poza funkcją czysto rozrywkową, spełnia jeszcze jedną misję. Mniej więcej w środku filmu Van Damme zwraca się wprost do kamery ze swojego rodzaju zwierzeniem. Mówi do nas – widzów, do reżysera i przede wszystkim do siebie. Przyznaje, że na początku kariery oślepiła go sława i bogactwo, co okupił zatraceniem samego siebie. Teraz nawet, gdyby chciał zmienić swoje życie, nie byłoby to takie proste – nie pozwoliłby na to jego wizerunek, jaki stworzyło Hollywood. I jak każda gwiazda został przez system „przeżuty”, by potem o nim zapomniano.
Bez względu, czy to zwierzenie oceni się jako szczere wyznanie, czy próbę stworzenia nowego mitu, film jest naprawdę godny uwagi.JCVD jest lekki, zabawny i wciągający od samego początku. Jednak w żadnym wypadku nie jest to nadęty film o upadłej gwieździe, która robi z siebie ofiarę i tłumaczy się przed światem. To prawdziwa przyjemność, rozrywka na dobrym poziomie, rzucająca nowe światło na belgijskiego mistrza.