Agrarian Utopia ukazuje Tajlandię, jakiej trudno szukać w turystycznych folderach, zachwalających uroki krainy tysiąca uśmiechów. Ale nawet mimo to prowincjonalne pejzaże w filmie Uruphonga Raksasada nadal zachwycają swym pięknem. Tyle, że w tym wypadku są niczym ironiczny komentarz do historii ciężkiego życia tajskich wieśniaków.

Więcej …
SEARCH
Reklama
Wejdź w zakładkę 'archiwum' i pobierz dowolny numer magazynu w PDF, bądź kliknij niebieski button poniżej i ściągnij ostatnie wydanie benshi.
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Łzy Czarnego Tygrysa

lzy-czarnego-tygrysa

Wyśmienita rozrywka! Eksplozja doskonałego humoru i pokaźna dawka oryginalnej stylizacji. Łzy Czarnego Tygrysa to rozbrajająca tajska komedia, która oferuje znacznie więcej niż tylko pastisz gatunkowych schematów. Prawdziwa perełka!

Łzy Czarnego Tygrysa opowiadają o wielkim, jakże pięknym w swej niewinności, uczuciu Duma i Rumpoey. I mimo, że ma to znamiona melodramatycznej historii, film przyjmuje postać specyficznego westernu. Specyficznego chociażby z powodu miejsca akcji – prerie Dzikiego Zachodu zastępują tajskie krajobrazy i niesamowicie wystylizowane tła (np.: fantastycznie namalowany zachód słońca). Film Sasanatienga Wisita nawiązuje nie tylko do ikonografii klasycznych westernów, ale również spaghetti westernów Sergio Leone, czy brutalnych filmów Sama Peckinpaha. Są tu pojedynki w palącym (namalowanym w tle) słońcu, brawurowe (i absurdalne nieraz) strzelaniny, czy bezwzględne ataki bandy złoczyńców. Do tego główny bohater, tytułowy Czarny Tygrys, to człowiek o złotym sercu, który z powodu dziwnych zrządzeń losu, staje po stronie bezprawia. I stąd pewnie te łzy, gdy przyjdzie finałowa rozgrywka dobra ze złem.

Debiut Wisita to przede wszystkim dzieło zakorzenione w tajskiej kulturze filmowej. Inspiracji dostarczyły ffilmy przygodowe, akcji oraz melodramaty, w których dużo westchnień i nieskazitelnie czystych uczuć. Taka jest też miłość Duma i Rumpoey, która trwa latami, choć praktycznie nigdy nie miała warunków, by móc się rozwijać. Naiwność wątków fabularnych jest tu jednak zaletą, a podobnie prostych i pozbawionych sensu rozwiązań w scenariuszu Łez… jest wiele. I to – ku uciesze widzów – naprawdę działa. Jedna ze scen przedstawia pojedynek w deszczu, nad którego wynikiem zaważy kropla, wpadająca do oka rewolwerowca przez dziurę w kapeluszu. Wielkie napięcie i kropelka, zmuszająca zawodowego zabójcę do mrugnięcia!

Ale Łzy Czarnego Tygrysa to nie tylko parodia, czy pastisz. To coś więcej. To kreacja całkiem nowego świata, w który, w odpowiednich konfiguracjach, włożone zostają znajome elementy gatunkowych konwencji. Genialna zabawa wyświechtanymi chwytami westernu i melodramatu, a zarazem fantastyczna rozrywka dla widza. Warto zanurzyć się w kolorowy świat Wisita, który nienaturalnymi barwami nasyca każdy kadr filmu. Wszystko jest w landrynkowych barwach, co potęguje niesamowite doznania. Szczególnie widać to w kolejnym obrazie tajskiego reżysera – Obywatel pies (2004). Tu, poza jeszcze bardziej błyskotliwym scenariuszem, pojawia się ogromna dawka surrealizmu, niezliczona ilość barwnych postaci i genialna, inspirująca wyobraźnia reżysera. Więcej o Obywatelu psie w październikowym numerze (1 10/2009) magazynu benshi (pobierz tutaj).

Trailer:

Łzy Czarnego Tygrysa / Fah talai jone / Tears of the Black Tiger
Sasanatieng Wisit
2000