Doskonale zrealizowana, zaskakująca historia miłosna, łamiąca wyświechtane schematy melodramatów, czy filmowych romansideł. Oryginalna treść (niezwykłe wątki fabularne) i solidna forma (zdjęcia, montaż, muzyka) składają się na najlepszy tajski film sezonu 2001.
Cień wampirasięga po bardzo atrakcyjny wątek związany z historią powstania niemego klasyku Nosferatu – symfonia grozy. Realizm filmu z 1922 roku, a w szczególności realizm w portretowaniu postaci hrabiego Orlocka jest tak porażający, że nasuwa się pytanie, czy rzeczywiście mamy do czynienia z fikcją? Może prawdziwy wampir wciela się w postać aktora, odgrywającego rolę wampirycznego hrabiego?
Niemiecki reżyser W.F. Murnau zabiera się za realizację popularnej powieści Brama Stokerapt. Dracula. Nie otrzymuje pozwolenia na ekranizację, ale to wcale go nie powstrzymuje – zmienia chronologię wydarzeń i nazwisko hrabiego z Dracula na Orlock. Ponadto ma całkowicie niekonwencjonalny sposób pracy. Zdjęcia z głównym bohaterem realizowane są tylko w nocy, a sam aktor – Max Schreck – ukazuje się tylko wtedy i w dodatku w całkowitej charakteryzacji. Jest to wizja dość niepokojąca dla reszty ekipy, co z czasem stanie się coraz bardziej uzasadnione. Fascynujący i przerażający realizm odtwarzanej przez Schrecka postaci, sprowadzi niepewność co do tożsamości nieznanego aktora. Wkrótce niepokój wzrośnie, gdy znikać zaczną kolejni członkowie filmowej ekipy.
Fabuła filmu Eliasa Merhige umiejętnie łączy fakty z fikcją, kreując tajemniczy, choć nie pozbawiony humoru świat. Owładnięty pasją artysta, zapisujący na celuloidzie ostatnie tchnienie wampira. Jest to tak atrakcyjna historia, że chciałoby się w nią uwierzyć. I czasem naprawdę można się ponieść wyobraźni, zastanawiając się jak to wszystko przebiegało w 1922 roku.
Mimo, że Cień wampira skutecznie kopiuje, czy nawet wykorzystuje autentyczne kadry z obrazu Murnau’a, a także całymi garściami czerpie z jego ikonografii, nie jest jedynie inteligentną i przewrotną grą z widzem. Jest to film o sztuce i artyście opętanym demonami. Murnau (John Malkovich) w dziele Merhige’a jest równie samotny i niezrozumiany, co skazany na nieśmiertelność wampir (Willem Dafoe). Artysta owładnięty pasją jest tak samo nieprzystosowany do życia, jak przeklęty i budzący grozę krwiopijca. W rezultacie więcej ich łączy niż dzieli. I tak prawdziwy artystyczny geniusz nie stosując się do społecznej moralności, jest niezrozumiany, a często znienawidzony przez jemu współczesnych. Historia zna takie przypadki – wielcy artyści przeklęci i podziwiani zarazem.
Film w polskiej dystrybucji (DVD).
Cień wampira / Shadow of The Vampire Elias Merhige 2000