|

Tony Jaa po raz kolejny wciela się w chłopaka o czystym sercu, który staje w obronie tajskiej tradycji. Tym razem manto spuszcza szajce, handlującej zagrożonymi gatunkami zwierząt, którzy swój szemrany biznes zlokalizowali w Sydney. A co jest motywem działań szlachetnego wieśniaka? Podczas, gdy w Ong Bak była to głowa świętej figury, w Obrońcy są to dwa porwane słonie, którymi bohater opiekował się i które według Tajów uznawane są za członków rodziny.
Ponownie naiwna historyjka jest tylko pretekstem do efektownej bójki. Jednak tym razem twórcy przesadzili. Fabuła ledwo trzyma się kupy, a sceny walk zbyt często wspomagane są przez rozpraszające uwagę sceny kaskaderskie pełne niepotrzebnych wybuchów, strzelanin i mało emocjonujących pościgów. I nawet choreografia pozostawia wiele do życzenia, skoro pod koniec filmu można odczuć znużenie. Nie oznacza to, że obraz nie ma interesujących momentów. Na pewno należy do nich sekwencja otwierająca, zachwycająca pięknem tajskiej przyrody i folkloru. Sceną wartą uwagi jest niewątpliwie seria długich, płynnych ujęć, w których bohater przemierza piętra nielegalnego klubu, wymierzając sprawiedliwość dziesiątkom gangsterów. Sprawnie zrealizowana scena budzi podziw, a jednocześnie sprawia nierealne wrażenie wyjętej z gry komputerowej. Jeśli komuś chce się liczyć, może spróbować porównać ilość ofiar tajskiego wojownika z ilością ofiar Panny Młodej z Kill Bill Vol. 1 (2003).
Do tego mrugnięcie oka w kierunku widza w postaci sobowtóra Jackie Chana, który nie tylko jest ikoną kina akcji, ale także jednym z idoli Tony’ego Jaa.
Film w polskiej dystrybucji (DVD).
Obrońca / Tom yum goong Pinkaew Prachya 2005 |