Boy to film rewelacyjny! Reżyser Taika Waititi wykreował świat widziany oczami dziecka, by w niezwykle zabawny sposób opowiedzieć o dojrzewaniu. Oryginalność filmu tkwi w jego scenariuszu, który odświeża znane konwencje kina inicjacyjnego, zaskakując widza pomysłowością.

Więcej …
SEARCH
Reklama
Wejdź w zakładkę 'archiwum' i pobierz dowolny numer magazynu w PDF, bądź kliknij niebieski button poniżej i ściągnij ostatnie wydanie benshi.
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
The Adventures of Iron Pussy

adventures-of-iron-pussy

Niedorzeczna tajska komedia o transseksualnym agencie walczącym z najczarniejszym z czarnych charakterów. Szczwany jak lis, seksowny jak facet przebrany za kobietę, czarujący jak tanie melodramaty agent Iron Pussy to wzór cnót i wszelkich zalet. Niestety zakochuje się w złoczyńcy, którego ściga.

Iron Pussy to postać stworzona przez artystę Michaela Shaowanasai, który wcielił się w nią w reżyserowanych przez siebie krótkometrażówkach. Wraz z Weerasethakulem Apichatpongiem nakręcili pierwszy i jedyny dotychczas film pełnometrażowy o przygodach super agenta. Inspiracją dla twórców było tajskie kino akcji lat 70., które, mimo, że dalekie od ideału, cieszyło się powodzeniem wśród widzów. W The Adventures of Iron Pussy nagromadzone zostały liczne elementy charakteryzujące te produkcje, co ważne, w nadmiarze, nielogicznych połączeniach i żenującymi scenami akcji. Do tego wszystko okraszone sentymentalną muzyką z tandetnymi słowami piosenek o miłości.

Przyznać trzeba, że nieczęsto zdarza się tak niedorzeczna historia i tak fatalna reżyseria w jednym filmie. Wszystko to jest jednak działaniem celowym, które ma wywoływać u widza salwy śmiechu. Nie jest to tak zwariowany pomysł, jakby mogło się wydawać – w końcu „najgorsze filmy świata” niejednokrotnie bywają najlepszymi komediami. Idąc tym tropem tajscy artyści chcieli stworzyć film, czerpiący z estetyki i konwencji gatunkowych kina Tajlandii, by robiąc obraz pod każdym względem zły, osiągnąć efekt całkiem odwrotny. Czy to się udało?

The Adventures of Iron Pussy bawi, ale chyba nie aż tak, jak chcieliby to jego twórcy. Są momenty naprawdę śmieszne – np.: kostiumy i makijaże Iron Pussy, które zmieniają się, zrywając z logiczną ciągłością scen, albo idiotyczny wątek rozłączonych w okresie niemowlęctwa braci bliźniaków, którzy po latach spotykają się po przeciwnych stronach prawa, zakochując się w sobie nawzajem. Z drugiej strony rozwiązania te z czasem stają się ograne, a fabuła jest za mało interesująca, by chciało się ją śledzić. W efekcie film zaczyna nużyć i co gorsze irytować. The Adventures of Iron Pussy bardziej przypomina zlepek filmowych żartów niż jednorodny film, który naprawdę bawi swą (zaplanowaną) nieudolnością. Paradoksalnie film, który miał być tak zły, że aż dobry, jest po prostu kiepski.

Jest jednak druga strona medalu. Przygody Iron Pussy stały się pozycją kultową, a że oglądane są zwykle podczas festiwali i przeglądów, sprzyjają odbiorowi w atmosferze wspólnej zabawy. Tak więc jako dzieło samo w sobie jest to porażka, ale jako film kultowy sprawdza się zaskakująco dobrze.

Hua jai tor ra nong / The Adventures of Iron Pussy
Weerasethakul Apichatpong & Michael Shaowanasai
2003