|

Wystawny dramat erotyczny, olśniewający kadrami i kontrowersyjny na tyle, by podpaść tajskiej cenzurze. Czy poza skandalem jest w tym dziele coś jeszcze?
Jan Dara od urodzenia jest znienawidzony przez ojca, z którym tak naprawdę nie łączą go więzy krwi. Co więcej, matka umiera przy jego porodzie, a wychowywaniem zajmuje się ciotka, która również rodzi dziecko ojcu Jana. Pokręcone? To dopiero początek zagmatwanej fabuły, w której ilość wątków, postaci oraz ich wzajemnych relacji mogłaby z łatwością zasilić kilka filmów.
Jan Dara Nimibutra Nonzeego to przede wszystkim solidne rzemiosło. Szkoda tylko, że traci na tym sama fabuła z odpowiednim rozłożeniem akcentów, czy psychologiczną głębią postaci. Przez to mamy do czynienia z niezwykle zagmatwaną fabułą (w sposobie jej podawania), która nierzadko daje się ponieść pompatycznemu gestowi, czy łatwym rozwiązaniom „pod publiczkę”. Przerost formy nad treścią. A szkoda, bo Jan Dara ma potencjał, by uwieść widza. Tymczasem to, co miało być epicką opowieścią o nienawiści, miłości i seksie, jest jedynie wystawnym dramatem erotycznym, kuszącym pięknem kilku kadrów i ciałami seksownych Tajek.
Jan Dara Nimibutr Nonzee 2001 |